Trochę refleksji


Wielkanocne refleksje nad pustym grobem A.D.2015

„Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, zachowywać Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść. Ale jeśli swe serce odwrócisz, nie usłuchasz, zbłądzisz i będziesz oddawał pokłon cudzym bogom, służąc im – oświadczam wam dzisiaj, że na pewno zginiecie, niedługo zabawicie na ziemi, którą idziecie posiąść, po przejściu Jordanu. Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego; bo tu jest twoje życie i długie trwanie twego pobytu na ziemi, którą Pan poprzysiągł dać przodkom twoim: Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi”. (Pwt, 30, 15-20).

 

„Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę". Odezwał się do Niego Tomasz: "Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?" Odpowiedział mu Jezus: "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem.” (J 14, 1-6)

 

„Ja Jestem prawdą” - „Cóż to jest prawda” - zapytał Piłat, umył ręce i wydał Jezusa na ukrzyżowanie. Problemem zdefiniowania tego pojęcia zajmowali się filozofowie od starożytności. Ale tu nie chodzi o filozoficzną prawdę, ale o wymiar religijny. „Ja Jestem” oznacza Boga - „Jestem z Wami” - „Syn Człowieczy” jest prawdziwym Bogiem: Synem współistotnym Ojcu, który zechciał być „z nami”, aby nas zbawić. Piłat chyba nie zrozumiał Pana Jezusa? A my rozumiemy? Wierzymy w Prawdziwego Boga? Prawdziwego! „Pan mój i Bóg mój” wołajmy razem z apostołem Tomaszem , by jednoznacznie wyznać, iż Jezus jest Bogiem.

 

„Ja Jestem życiem” - Bóg jest dawcą życia. Chrystus „daje” swe życie za zbawienie świata - „jest życiem”, gdyż jest prawdziwym Bogiem. W encyklice "Evangelium Vitae" papież Jan Paweł II napisał: "We współczesnym kontekście społecznym, naznaczonym przez dramatyczną walkę między «kulturą życia» a «kulturą śmierci», należy wykształcić w sobie silny zmysł krytyczny, pozwalający na rozeznanie prawdziwych wartości i autentycznych potrzeb" (nr 95).

 

Kościół katolicki przedstawia nam prawdę o człowieku, że jest grzeszny i słaby, że Jezus potępiał grzech ale nie człowieka. Kościół przedstawia nam prawdę o życiu doczesnym i wiecznym, o godności każdego człowieka: kobiety i mężczyzny! Dziecka poczętego a jeszcze nie narodzonego i niedołężnego starca - o prawie życia dla każdego człowieka. Dlatego Kościół jest tak atakowany na każdym kroku, wierzący ludzie są ośmieszani, starsze panie to "moherowe berety", media katolickie to „medialne imperium”. Dziś tak samo atakuje się „ojca Dyrektora”, jak kiedyś Ojca Kolbego w Niepokalanowie. Profesor Chazan został zwolniony z pracy, bo odmówił aborcji dziecka z poważnymi wadami rozwojowymi. Ale fakt, że dziecko było poczęte metodą in-vitro i że prof. Chazan chciał zapewnić wszelką pomoc matce dziecka, został już pominięty w mediach. A czy ktoś słyszał w mediach „głównego nurtu” o NaProTechnologii?. Metodzie, stworzonej przez Thomasa W. Hilgersa w 1991 roku, która monitoruje zdrowie kobiety. Oparta jest głównie na naturalnych metodach planowania rodziny, które są dopuszczane m.in. przez Kościół katolicki. A co na to wiceminister zdrowia?: "Nie ma czegoś takiego jak naprotechnologia", "Zarodek nie jest istnieniem ludzkim. Jest zarodkiem". Media chcą przejąć władzę nad jak największą ilością ludzi i pokazać im „swoje prawdziwe” kierunki na drodze pseudo: współczesnego i nowoczesnego życia. Nauka Kościoła i media katolickie to utrudniają.

Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, kiedy zabija się Boga w codziennym życiu – to zabija się też człowieka. Chodzi o zdetronizowanie Boga, by zająć jego miejsce i cieszyć się „boską” anarchistyczną wolnością - lucyfer zawsze chciał być „bogiem”. „Zabicie Boga” oznacza wymazanie z ludzkiej duszy i sumienia Boga, aby Bóg nawet jako wyrzut sumienia nie niepokoił odtąd człowieka - „róbta co chceta” - „hulaj dusza, piekła nie ma”.

 

A później na Sądzie Ostatecznym naszym oskarżycielem będzie ten, który mówił do nas: „Baw się i szalej nie pytaj co dalej”, „grzech? A co Ci szkodzi spróbować?”. A przecież grzech jest nie tylko prywatny i osobisty, nie tylko „dotyka” jednej osoby, ale ma także wymiar rodzinny i społeczny. Jest tzw grzech pokoleniowy: „Ja Pan, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą.” (2Moj 20:4-5). Chyba czasem warto pomyśleć o skutkach grzechu i o innych bliskich, których możemy boleśnie zranić na wieki.

 

„A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach. Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: "Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał.” (Łk.24, 3- 6).

 

Pusty grób – Jezus Zmartwychwstał – Nie ma Go tutaj – wśród umarłych nie ma Żyjącego – każdy z nas ma pragnienie żyć. A żyć wiecznie w raju? „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują.” (1 List do Koryntian 9). Nie wiem jak inni, ale ja nie mam zamiaru leżeć cała wieczność na cmentarzu w grobie, albo gorzej: cierpieć potworne męki w piekle. Każdy chce żyć, ale żyć dobrze? To już sztuka, jak pisał św. Paweł : „Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo mi przychodzi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę” (Rz 7,18-19). „Teraz jednak dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia. Albowiem prawo Ducha, który daje życie w Jezusie Chrystusie, wyzwoliło cię spod prawa grzechu i śmierci. Co bowiem było niemożliwe dla Prawa, ponieważ ciało czyniło je bezsilnym, [tego dokonał Bóg]” (Rz 8,1-3).

 

Kiedy ja upadam pod ciężarem grzechu i mam pokusę tak leżeć, przypominam sobie upadającego Jezusa Chrystusa na drodze krzyżowej. Obolały, cierpiący, głodny, obrzucany obelgami i ciosami - upada i leży, ale wstaje i idzie dalej. Jezus dźwiga nasze grzechy - są tak ciężke i straszne, że sam Bóg-Człowiek upada pod nimi na ziemię. Krzyż go przygniata, ale wie że od tego zależy życie każdego człowieka, więc mimo potwornego cierpienia wstaje i idzie dalej - idzie na golgotę zbawić świat. Trzeba nam szybko wstawać z grzechu i iść dalej. Nie wolno nam popadać w rozpacz jak Judasz, lecz jak św. Piotr - żalować za grzechy i przyjść do Jezusa.

 

„Ja Jestem drogą” - Jezus jest drogą, gdyż „nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przez Niego” (J 14,6). Czy to się nam podoba, czy nie, wszyscy idziemy jedną drogą! Drogą, która ma dwa kierunkowskazy, dwa kierunki. Bóg Ojciec na tej ludzkiej drodze stawia: życie i śmierć, niebo i piekło, prawdę i fałsz. W którą stronę idziemy? Każdy ma wolny wybór. Na jednej drodze spotykają się różni ludzie i idą w różne strony. Często na tej drodze widać przepychanki. Ci, którzy idą pod górę, są prześladowani, są na siłę spychani w dół drogi. Na świecie nigdy nie było tak wiele morderstw i prześladowań ludzi wierzących w Jezusa Chrystusa. 170 tysięcy chrześcijan ginie rocznie za wiarę w Jezusa Chrystusa, co 3 minuty ginie jeden chrześcijanin, 200 milionów chrześcijan jest brutalnie prześladowanych, w ponad 70 krajach świata łamie się prawo do wolności religijnej, 350 milionów chrześcijan poddawanych jest różnym formom dyskryminacji. A świat co na to? Milczy.

 

"Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność... Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować." (J 15:18,20 ). Matka Boża w Lourdes powiedziała do Bernadetty: "Nie obiecuję ci szczęścia na tym świecie, lecz w innym".

 

Nie mamy wyboru jesteśmy na drodze która ma dwa kierunki – nie ma innej możliwości !!! Jeśli nie z miłości do Pana Jezusa to chociaż z poczucia zdrowego rozsądku trzeba ruszyć za Panem Jezusem jego drogą – może nawet drogą krzyżową. Gdzie mamy iść? Mamy sami znosić trudy życia? Sami? Dokąd sami dojdziemy?. "Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego". Jeśli nie Jezus? To kto? Kto czeka na owieczkę, która odłączy się od stada? Kto? „diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć.” (1 List św Pawła).

Kiedy wielu uczniów opuściło Jezusa na skutek trudnej Jego mowy, zapytał On tych, którzy pozostali: "Czyż i wy chcecie odejść?" Odpowiedział Mu Szymon Piotr: "Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego" (J 6,67-68). Tak więc dokonali wyboru, pozostając przy Jezusie. Pozostali, gdyż Mistrz miał "słowa życia wiecznego", słowa, które oprócz obietnicy wieczności nadawały pełny sens ich życiu.

 

W tym Wielkanocnym czasie życzę sobie i Wam Wszystkim, abyśmy kiedyś na końcu tej naszej ziemskiej drogi mogli powiedzieć jak św Paweł : „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia.” (2 list do Tymoteusza; 7-8)

A tym wszystkim, którzy stoją na drogowych skrzyżowaniach i wahają się, życzę, aby jak Św. Augustyn powiedzieli: „Późno Cię umiłowałem, Piękności tak dawna, a tak nowa, późno Cię umiłowałem. W głębi duszy byłaś, a ja się po świecie błąkałem i tam szukałem Ciebie”.