Tradycja


rycina Andriollego
rycina Andriollego

Kościół Katolicki obchodzi 2 lutego święto Matki Boskiej Gromnicznej. Święto Ofiarowania Pańskiego przypada czterdziestego dnia po Bożym Narodzeniu. Jest to pamiątka ofiarowania Pana Jezusa w świątyni jerozolimskiej i dokonania przez Matkę Bożą obrzędu oczyszczenia.  Tradycyjnie dzisiejszy dzień nazywa się dniem Matki Bożej Gromnicznej. W ten sposób uwypukla się fakt przyniesienia przez Maryję małego Jezusa do świątyni. Obchodom towarzyszyła procesja ze świecami. W czasie Ofiarowania starzec Symeon wziął na ręce swoje Pana Jezusa i wypowiedział prorocze słowa: "Światłość na oświecenie pogan i na chwałę Izraela" (Łk 2, 32). Gromnice starano się, po poświęceniu w kościele, zanieść palące się do domu, by od tego ognia rozpalić domowy ogień, co miało zwiastować zgodę i miłość w rodzinie. Z zapaloną gromnicą obchodził gospodarz całe obejście i dom dookoła, klękając na każdym progu, aby złe moce nie miały przystępu do domu. Powszechny był w całym kraju zwyczaj wypalania gromnicą krzyża na głównej belce sufitowej tragarzu, dziś już nie ma tragarzu, dziś w naszych domach wypalamy znak krzyża nad drzwami wejściowymi do domu. Zgaszoną świecą okadzano dom, chroniąc się w ten sposób przed różnymi chorobami. Gromnica od wieków towarzyszyła umierającym, zapalano ją i stawiano w oknie w czasie wichury, piorunów, chroniła od wszelkich nieszczęść i kataklizmów. Gromnica! Już sama ta nazwa mówi że świeca ta chroni od gromów. Gromnica (ze staropolskiego - gromny, huczny) chroniła także od wilków, które ongiś licznie nękały wsie. Na tzw. przednówku w lutowe dni i noce, kiedy zaczynało brakować zapasów głodne wilki i rabusie atakowały wsie, dlatego wiara w Opiekę Matki Boskiej Gromnicznej dodawała mieszkańcom otuchy i nadziei na przetrwanie tych trudnych czasów. Przystrojona wianuszkami paliła się przed obrazem Matki Bożej w każde maryjne święto. Może w dobie telewizji i internetu, pora powrócić do korzeni, do tradycji?

 

Gdy życie nasze dobiegnie do końca,
Gdy Bóg ostatnie godziny policzy,
Niech nam zaświeci, jak promienie słońca,
Światło gromnicy.
Gdy nasze czoło pot śmiertelny zrosi,
Gdy nasze łoże obstąpią szatani,
Twojej obrony niech każdy uprosi -
Gromniczna Pani!
Kiedy nad nami zawisną czarne chmury,
Gdy na wsze strony lecą błyskawice,
Gdy ciemność straszna od dołu do góry:
Święćmy gromnice!
Matko Najświętsza! My nędzni grzesznicy,
Pod Twoją obronę się uciekamy,
Przed Twym obrazem, przy świetle gromnicy,
Ciebie błagamy!
Tyś jasna gwiazda na morzu żywota,
Pokus się o Cię rozbiją bałwany!
Kto się ucieka do Cię, Matko złota,
Jest wysłuchany.
Bądź nam Matką w życiu i przy zgonie,
Niech Twoja łaska zawsze nam przyświeca,
Niech nasza miłość ku Tobie zapłonie
Jako gromnica!

(Ludowy poeta z Limanowszczyzny - Józef Strug)

 

 

Obrzęd błogosławieństwa kredy i kadzidła w uroczystość Objawienia Pańskiego  (6 stycznia)

Zgodnie z dawnym zwyczajem w czasie dzisiejszej Mszy świętej błogosławimy kredę, aby nią oznaczyć drzwi naszych domów na znak, że przyjęliśmy Wcielonego Syna Bożego. Na pamiątkę tego wydarzenia - święto Epifanii - odbywa się poświęcenie kredy, kadzidła i wody. Jest też błogosławieństwo złota, kadzidła i mirry. 

W dniu tym w tradycji polskiej zachował się do dziś piękny zwyczaj znaczenia święconą kredą drzwi domów. Dlatego dawniej, jak przekazał nam w swej relacji Oskar Kolberg, przed każdym kościołem już od świtu stały stragany i sprzedawano na nich kadzidło i kredę święconą. Po powrocie z kościoła kadzidłem wierni wykadzali swe mieszkania, a kredą gospodarz, przy udziale całej rodziny, kreślił z powagą na drzwiach wejściowych inicjały Trzech Mędrców: KfMfB (Kacper, Melchior, Baltazar). Spotyka się również interpretację, że słowa te w pisowni łacińskiej, a więc C M B są pierwszymi literami słów: Christus mansionem benedicat tzn. Niech Chrystus mieszkanie błogosławi. Kredą na drzwiach należny napisać K+M+B (inicjały trzech Mędrców) i aktualny rok. 

 

Już w XIII wieku inicjały imion Mędrców, przedzielone krzyżykami, zaczęto wypisywać kredą na drzwiach, a często rzeźbić na stropowej belce głównej izby. Obrazki z modlitwą o opiekę Trzech Króli zabierano ze sobą w dalszą podróż. We Francji do dziś w ich święto podaje się ciasto (la galette des Rois), w którym zapieczona jest maleńka korona. Kto otrzyma kawałek ciasta, w którym jest ukryta, zostaje królem święta.

 

Błogosławimy również kadzidło, aby jego wonią napełnić nasze mieszkanie na znak, że wszystko pragniemy czynić na chwałę Boga. Módlmy się, aby Chrystus w nowym roku przebywał między nami i aby wszyscy, którzy Go szukają, tak jak Mędrcy ze Wschodu, mogli Go znaleźć w naszych rodzinach.

 

Uroczystość Objawienia Pańskiego, czyli Trzech Króli jest jednym z najstarszych świąt chrześcijańskich. Pierwsze ślady obchodów tej uroczystości spotykamy już w III wieku pod nazwą Epifanii, czyli objawienia się Syna Bożego poganom. Mało kto zdaje sobie jednak sprawę z wagi i znaczenia tego Święta. Pokłon Jezusowi oddali Mędrcy ze wschodu, umownie nazwani: Kacper, Melchior i Baltazar. Nie byli to członkowie narodu Izraela. Świadczy to o wielonarodowości i o mocy Boga do jednoczenia wszystkich ludzi bez względu na wyznanie i miejsce zamieszkania. Do Betlejem prowadziła ich gwiazda. Duchowni odczytują gwiazdę, jako "głęboki w treści symbol życiowej drogi każdego człowieka podążającego za światłem wiary. W obrazie Mędrców cała ludzkość przebywa do Betlejem, aby w Jezusie uznać obiecanego Mesjasza i złożyć Mu należny hołd''. Każdy z Królów przyniósł stosowne dary. Każdy z nich ma odpowiednie znaczenie. Złoto – symbol godności królewskiej, mirra – symol wypełnienia proroctw i zapowiedź śmierci Zbawiciela oraz kadzidło – symbol godności kapłańskiej. To właśnie w kategoriach symbolu powinniśmy rozpatrywać Święto Objawienia Pańskiego.

 

Legendy chciały, by ojczyzną trzech mędrców była Arabia lub Persja. W IV wieku nadano im imiona: Kasper, Melchior i Baltazar. Legenda armeńska twierdziła, że Melchior był Persem, Baltazar pochodził z Indii, a Kasper z Arabii. Księga skarbów opowiada, że kiedy Mędrcy ujrzeli gwiazdę, zabrali ukryte przez Adama i Ewę w znanej im grocie złoto, kadzidło i mirrę, które można było wydobyć dopiero po pojawieniu się tej gwiazdy, aby ofiarować zapowiedzianemu Wybawcy. W Betlejem we śnie pierwszego dnia widzieli Jezusa jako dziecię, drugiego - jako dorosłego człowieka zasiadającego na królewskim tronie, a trzeciego dnia - w chwale swego zmartwychwstania. Inna legenda chciała, by na początku wędrówki było ich dwunastu, a do Betlejem po dwu latach doszło tylko trzech. Od IX wieku nazywano ich królami i widziano w nich przedstawicieli trzech ludzkich ras: Melchior była Afrykańczykiem, Baltazar - Azjatą, Kasper - Europejczykiem.

 

 

Poświęcenie wina – 27 grudnia - św. Jana Apostoła i Ewangelisty

W niektórych krajach Europy, a także w Polsce, 27 grudnia, w dniu święta św. Jana Apostoła i Ewangelisty praktykowane jest błogosławieństwo wina. Zwyczaj tego błogosławienia nie sięga poza XIII wiek, jednakże pochodzenie tej praktyki nawiązuje do legendy z VI wieku, do tzw. Apokryfu św. Jana „Virtutes Johanni”. „Legenda na dzień św. Jana Apostoła i Ewangelisty” podaje, że kiedy św. Jan po całej Azji głosił słowo Boże, „kapłan bożków Aristodemus” wzniecił przeciw niemu rozruchy wśród ludu. Ów kapłan zażądał od św. Jana, aby poddał się próbie zatrutego wina, gdyż tylko w tym przypadku, gdyby zobaczył, że św. Jan po jego spożyciu nadal będzie żyć, uwierzy w Boga. Przedtem podał to zatrute wino dwom skazańcom, których dostarczył mu prokonsul. Skazańcy po wypiciu wina zmarli. Św. Jan wziął kielich, nakreślił na sobie znak krzyża i bez szkody dla zdrowia wypił je. Gdy Aristodemus nadal jeszcze nie był przekonany, św. Jan dokonał dodatkowo cudu przywrócenia życia obu skazańcom. To dopiero sprawiło nawrócenie zarówno owego kapłana, jak też prokonsula wraz z ich rodzinami. Sens zwyczaju błogosławienia wina najlepiej oddają „Obrzędy błogosławieństw”. W tekście monicji prosimy Boga „aby nas uwolnił od wszelkiej trucizny nienawiści i podtrzymał wśród nas wzajemną miłość, od której św. Jan na wzór samego Chrystusa tak gorąco zachęcał swoich uczniów”. Zwyczajowo pijący poświęcone wino składają sobie życzenia: „bibe amorem sancti Joanni” (pij miłość św. Jana).

 

W oparciu o pisma, które pozostawił św. Jan, możemy nazwać go „apostołem miłości". Miłość jest tym słowem, które po słowie Bóg najczęściej występuje w listach tego Apostoła. W Dziejach Apostolskich św. Łukasz wymienia Jana zaraz po św. Piotrze Apostole. Jako najwierniejszy z Apostołów wytrwał pod krzyżem Chrystusa i zostawił o Jezusie najpiękniejsze świadectwo w czwartej Ewangelii, Listach i Apokalipsie. W gronie Apostołów zajmował miejsce uprzywilejowane. Był „uczniem, którego miłował Jezus", w czasie Ostatniej Wieczerzy spoczywał na piersi Zbawiciela, w czasie męki i śmierci stał pod krzyżem i otrzymał z krzyża polecenie pieczy nad Matką Jezusa. Po zmartwychwstaniu św. Jan był pierwszy z Apostołów przy pustym grobie Jezusa. Św. Jan jako jedyny z Apostołów zmarł śmiercią naturalną około roku 98.

 

Zgodnie ze starym zwyczajem w święto Jana Apostoła na Jasnej Górze poświęcone zostało mszalne wino. Zgromadzeni na porannej mszy św. pielgrzymi mieli rzadką okazję skosztowania trunku. Tradycja ta podtrzymywana jest w niewielu polskich kościołach. Na Jasnej Górze zwyczaj święcenia wina jest pieczołowicie przechowywany i ma szczególną wymowę. Tutaj czczona jest bowiem Maryja, która została oddana w opiekę św. Janowi. Paulini przypominają, że wino jest symbolem miłości; wierzymy, że spożywając je uwalniamy się od trucizny zła, nienawiści, a pragniemy szerzyć wzajemne zrozumienie, życzliwość, przyjaźń. Jak podkreślił o. Longin Bekiel, który wino święcił, ta piękna tradycja rozdzielania wiernym wina, podtrzymywana jest dziś w niewielu polskich kościołach, być może dlatego, że jest kosztowna. (2004-12-27).

 

 

 

8 września
Narodzenie Najświętszej Maryi Panny   -   Matka Boża Siewna

W święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny (8 września) w wielu świątyniach, zwłaszcza wiejskich, praktykowany jest obrzęd błogosławieństwa ziarna siewnego i nasion. Stąd też święto to w ludowej tradycji nazywane jest świętem Matki Bożej Siewnej. W tym dniu w modlitwie błogosławieństwa zanosimy za przyczyną Bogarodzicy prośbę do Boga, aby poświęcone ziarna i inne nasiona zostały zachowane przed gradem, powodzią, suszą i wszelką szkodą, a wpadłszy w ziemię użyźnioną rosą z nieba, przyniosły obfity plon, dający chleb głodnym i radość siewcy. Wedle dawnych zwyczajów, dopiero po tym poświęceniu zaczynano jesienny siew. Odzwierciedleniem tego jest ludowe przysłowie:

"Gdy o Matce Bożej zasiano, to ani za późno, ani za rano".

Piękna stara legenda opowiada, jak Święta Rodzina uciekając przed żołnierzami Heroda spotkała idącego przez pole siewcę. Maryja zatrzymała się, pozdrowiła gospodarza i poprosiła go, by pozwolił Jej rzucić kilka garści zboża w zaorane skiby. Gospodarz wręczył Jej zapaskę z ziarnem, a Ona przeszła wzdłuż roli i obsiała ją. W miejscu, gdzie padało ziarno rzucone Jej ręką, natychmiast zawiązywał się dojrzały, ciężki kłos. Kiedy skończyła, oddała zdumionemu siewcy zapaskę, wzięła na ręce Jezusa i żegnając się ruszyli ze św. Józefem w dalszą drogę. Niedługo potem na tej samej drodze pojawił się pościg. Siepacze Heroda zaczęli wypytywać gospodarza, czy przechodziła tędy rodzina z małym chłopcem. A pytany - zgodnie z prawdą - odpowiedział: Tak, szli tędy, kiedym siał zboże. Żołnierze spojrzeli na piękne, dojrzałe łany i zawrócili, sądząc, że wędrowcy muszą być już bardzo daleko.

 

Kapłan, poświęcając ziarno, wypowiada następującą modlitwę: „Boże, Ty sprawiasz, że wszelkie nasiona wpadłszy w ziemię obumierają, aby wydać plon (...). Prosimy Cię, pobłogosław te ziarna zbóż i inne nasiona. Zachowaj je przed gradem, powodzią, suszą i wszelką szkodą, a ziemię użyźnij rosą z nieba, aby rośliny z nich wyrosłe wydały obfite plony. Spraw też, abyśmy za przykładem Najświętszej Maryi Panny (...) przynosili plon stokrotny przez naszą wytrwałość w pełnieniu Twojej woli”.

 

15 sierpnia każdy kwiatek woła: weź mnie dzisiaj do kościoła!

Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

To najstarsze święto maryjne w Kościele.

Jest to uroczystość upamiętniająca wzięcie do nieba Najświętszej Maryi Panny z duszą i ciałem. Dogmat o Wniebowzięciu NMP został ogłoszony decyzją papieża Piusa XII w roku 1950. Pierwsze zapisy odnośnie święta pochodzą z V wieku. Maryja jako nieskalana grzechem nie umarła lecz zasnęła. Jedna z apokryficznych opowieści podaje, że w dniu zaśnięcia z różnych stron świata przybyli apostołowie, aby pochować ciało Maryi. Wśród przybyłych nie było Tomasza. Gdy dotarł on 3 dni później i poprosił o otworzenie grobu, nie znaleziono już ciała. Na jego miejscu leżały kwiaty. Okres oktawy przedświątecznej był czasem zbierania najdorodniejszych owoców, warzyw i kłosów zbóż, które 15 dnia sierpnia święciło się w świątyniach. Matka Boska Zielna miała mieć w opiece plony, cały dorobek rolników oraz strzec ich domostw. Wniebowzięcie NMP nazywane jest także popularnie Świętem Matki Bożej Zielnej - w tym dniu zwyczajowo przynosi się do kościoła kwiaty i zioła, aby je poświęcić. Następnie wracając z kościoła bukiet kwiatów zostawia się wśród upraw, by przynosił szczęście i urodzaje na roli, szczególnie przy zbiorach. Lud polski to święto miał zawsze w wielkiej czci. Na pamiątkę podania głoszącego, że Apostołowie zamiast ciała Maryi znaleźli kwiaty, lud poświęca kwiaty, zioła i kłosy zbóż. Wierzy, że zioła poświęcone w dniu Wniebowzięcia Maryi za Jej pośrednictwem otrzymują moc leczniczą. Chronią też od chorób i zarazy. Dlatego święto nosi w Polsce nazwę Matki Bożej Zielnej. Kultywujmy ten dawny obyczaj, zanieśmy zioła do kościoła, Kościół je błogosławi, aby stały się znakiem naszego dziękczynienia. Poświęcone wiązanki zanieśmy do domu, niech umieszczone przy wizerunku Maryi, ciągle przypominają nam o wielkich rzeczach, jakie czyni dla nas Pan Bóg. Niech zioła i kwiaty pachną dla Najświętszej Marii Panny, a potem oschnięty już bukiet niech będzie w naszym domu, by nas chronić od złego.

 

 

Święty Walenty a ludowy Walenty

Św. Walenty jest patronem opętanych, epileptyków i zakochanych. W ciągu średniowiecza kult Walentego objął całą niemal Europę,  na terenie niemieckim Święty był wzywany jako orędownik podczas ciężkich chorób, zwłaszcza nerwowych i epilepsji. Na Zachodzie, zwłaszcza w Anglii i Stanach Zjednoczonych, czczono św. Walentego jako patrona zakochanych. W związku z tym dzień 14 lutego stał się okazją do obdarowywania się drobnymi upominkami.  Ale czy wiesz?, że : "Pierwszy to kapłan Walenty, męczennik rzymski, zgładzony około 269 r. podczas prześladowania chrześcijan, wznieconego za panowania cesarza Klaudiusza II Gota. Drugim jest Walenty z Terni, biskup, prezbiter rzymski sprowadzony do Rzymu i po długich męczarniach stracony w 306 r. Istnieją jednak przypuszczenia (...), iż chodzi o jedną i tę samą osobę, cieszącą się kultem zarówno w Rzymie, jak i w Terni. Trzecia zasługująca na rozpatrzenie postać to Walenty żyjący w połowie V wieku, misjonarz Recji, biskup Pasawy" - napisali Podgórscy.

Według Kopalińskiego, w średniowieczu epilepsję utożsamiano z opętaniem przez diabła. "Ponieważ jednak chorych na padaczkę kościół uważał za opętanych przez diabła i leczył egzorcyzmami, fantazja ludowa pomieszała z czasem osoby sprawcy i uzdrowiciela choroby, a Walek już od XVI w. stał się u ludu polskiego synonimem diabła" - napisał leksykograf.

Walenty jako diabeł (także Walanty lub Walek) przetrwał w dawnych ludowych powiedzeniach np. "Walenty bez pięty!", co zgodne jest z tradycyjną ikonografią przedstawiającą diabła, który zamiast stóp ma końskie lub kozie kopyta. Wśród dawnych powiedzeń utożsamiających postać diabła z imieniem Walentego wymienia się także: "Idźże do Walantego!" (Idź do diabła!), "Bodaj ją Walenty popadł!" (Żeby ją diabeł porwał!), "Wie ich Walenty!" (Diabli wiedzą!). "Płakała, jakby ją Walanty trząsł" to powiedzenie, którym od XVII w. określano wstrząsy epileptyczne. Z kolei wśród graczy w karty, do dziś można usłyszeć zawołanie: "Rżnij Walenty, piekła nie ma!".