ks. P. Pawlukiewicz


Homilia (fragment)  - ks. Piotr Pawlukiewicz

"Zło posługuje się strachem"

Msza św. z kościoła św. Krzyża W-wa 10.06.2012r.

 

Być człowiekiem odważnym, to wcale nie znaczy zupełnie się nie bać i beztrosko wchodzić w niebezpieczne sytuacje. Sam Chrystus w Ogrójcu bardzo trwożył się gdy nadchodziła Jego godzina męki i śmierci. Być odważnym i mężnym to znaczy także doświadczać strachu, ale nie dać mu się zniewolić, ale pokonać go. Zawsze z wielkim szacunkiem myślałem o młodych powstańcach Warszawy. Ale kiedyś usłyszałem coś, co przybliżyło mi ich bardzo i pozwoliło bardziej realnie spojrzeć na ich walkę, cierpienie i umieranie. Otóż pewna siostra zakonna, która jako sanitariuszka brała udział w sierpniowym zrywie roku 1944 opowiadała mi przed laty, jak do ich szpitala przychodzili młodzi powstańcy. Niekiedy mieli po kilkanaście lat. Przychodzili do szpitala i przed pójściem w krwawy bój prosili o trochę alkoholu. Tak bardzo niektórzy z nich się bali. I siostry im dawały. To byli mali, wielcy, prawdziwi bohaterowie.

 

Zło posługuje się strachem, by nas zniewolić, ograniczyć, byśmy nie dokonali dzieł, do których powołuje nas Bóg. Byśmy ciągle czuli się gorsi śmieszni. Nierzadko ma to miejsce w środowisku rodzinnym, szkolnym, zawodowym a nawet w dyspucie społecznej Ileż to razy ktoś nam prorokował: Polacy, jeśli wybierzecie tego a tego polityka, to cała Europa, a może nawet cały świat będzie się z was śmiał. Nie głosujcie według swoich poglądów, ale głosujcie jak nakazuje wam to perspektywa globalnego wyśmiania. Drodzy bracia i siostry. Czy wiecie jak nazywa się partia rządząca w Norwegii? A jak premier Holandii? A jaka partia wygrała wybory w Argentynie? Jestem prawie pewny, że taką wiedzę mają jedynie specjaliści od światowej polityki. I jeszcze jest pewny drugiej rzeczy, że przeciętny Norweg, Holender, Argentyńczyk ma taką samą, czyli praktycznie żadną orientację w naszej rzeczywistości politycznej. Ale my się mamy poważnie obawiać kompromitacji w ich oczach i dokonywać wyborów, które oni pochwalą.

 

Strach przenika niekiedy i niszczy szczere i dobre relacje rodzinne. Przestraszyli się krewni Jezusa, że postradał zmysły i głosi jakąś niedorzeczną naukę. Chrystus się nie dał złamać, ale jego bliscy zaczęli się bać, co o nich inni powiedzą. To jest potężny bóg tego świata. Jego imię brzmi: CO INNI O MNIE POWIEDZĄ. Temu bogu służą i są posłuszne tysiące i miliony wyznawców. Co o mnie powiedzą, gdy urodzę kolejne dziecko, co o mnie powiedzą, gdy przeżegnam się przed posiłkiem, co o mnie powiedzą, gdy odmówię picia alkoholu, oglądania pornografii, gdy uklęknę przed Najświętszym Sakramentem, który ksiądz niesie do chorego. Iluż to ludzi zaparło się praktykowanej od pokoleń wiary, bo się panu kierownikowi i pani księgowej religia i Kościół nie podoba. Ileż to dzieci się nie narodziło, bo koleżanki z pracy mogłyby powiedzieć: „no wiesz? daj spokój z kolejnym bachorem”. Nawet nie jeden wystrój domu, zasady w nim panujące, nie jedna relacja męża i żony były formowane, nie przez małżonków i dzieci tam mieszkające, ale wpływowe znajome czy kolegów. Ileż to osób tak ustawia swoje życie, takich dokonuje wyborów, żeby tylko przypodobać się otoczeniu. Ile chłopców zaczęło brać narkotyki, ile dziewcząt utraciło dziewictwo, bo otoczenia mogło wyśmiać, bo inni mogli krzywo patrzeć. Tak łatwo wielu daje się na to nabrać, że ci inni to jakaś wyrocznia i jakiś autorytet. W rzeczywistości są to często ludzie mocno zastraszeni, którzy kiedyś sami zaparli się Chrystusa teraz, jak mantrę powtarzają te antychrześcijańskie hasła, by zagłuszać tlące się sumienie. Dlatego Kościół to ich pierwszy temat. Sami zastraszeni, pragną innych wciągnąć w stosowanie takiego środowiskowego terroru.