Dla dorosłych


ILE WAŻY LUDZKA DUSZA? - 21 gram?

 

Natura ludzkiej duszy była jednym z tematów, jakie często poruszały kręgi miłośników zjawisk tajemnych epoki wiktoriańskiej, do których należeli niekiedy prominentni naukowcy tego okresu. Nie udało się dojść do konsensusu filozoficznego, a w świetle braku jakichkolwiek materialnych dowodów uznawano, że nie sposób zmierzyć w żaden sposób rzekome właściwości duszy. Nie wszyscy jednak byli w stanie zaakceptować ten fakt i wiosną 1896 r. dr Duncan MacDougall, lekarz z Massachusetts, wpadł na pewien pomysł. Czy można zważyć duszę w czasie śmierci?

 

MacDougall był członkiem Amerykańskiego Stowarzyszenia Badań nad Zjawiskami Nadprzyrodzonymi (ASPR) fascynując się ideą dotyczącą przetrwania śmierci przez ludzką świadomość. Podobnie jak inni pokrewni mu specjaliści, nie znał dokładnego miejsca w ciele człowieka, które zamieszkiwać miałaby dusza, jednak wierzył święcie w to, że „nie do pomyślenia jest, aby osobowość i ludzka tożsamość istniały, a nie zajmowały jakiejś powierzchni”. Ową hipotetyczną przestrzeń zajmowaną przez ludzką osobowość określił mianem „substancji duszy” i twierdził, że ponieważ opuszcza ona ciało tylko w czasie fizycznej śmierci organizmu, musi być utrzymywana w miejscu przez pewien rodzaj biologicznego złącza. To z kolei doprowadziło MacDougalla do wniosku, że hipotetyczna substancja posiadać musi pewną masę i jest najprawdopodobniej „zdolna do wykrycia w momencie śmierci poprzez zważenie człowieka w czasie umierania.”

 

Pierwsza szansa na zważenie duszy miała miejsce w 1901 r. kiedy na specjalnie zmontowanej wadze umieszczono umierającego człowieka na gruźlicę. Przez kilka godzin notowano ubytek masy ciała, choć miało to przyczyny naturalne. Było to średnio 28 gramów na godzinę. Kiedy pacjent odszedł, McDougall odnotował niespodziewany ubytek 21 gram. "Kiedy ustały procesy życiowe, przeciwległa szala nagle opadła. Było to zdumiewające i wyglądało tak, jakby coś nagle uniosło się z ciała" - zauważył. Tyle miała właśnie ważyć dusza. Różnica wagi żywego i martwego pacjenta wyniosła właśnie… 21 gramów.

 

Do maja 1902 roku MacDougall powtórzył swe badania na kilku innych ochotnikach, którzy umarli na jego wadze. Okazało się, że eksperymenty przeprowadzone na 5 innych pacjentach dały podobne wyniki.


Jednak od czasu, gdy lekarz wpadł na pomysł z ważeniem duszy, narażony był na gniew swych zwierzchników w szpitalu, co pociągnęło ostatecznie za sobą konieczność zaniechania eksperymentów. Przeciwko owym 21 gramom duszy wystąpiła natychmiast naukowa opozycja. Słusznie, jak się okazało, bo McDougallowi wytknięto szereg błędów w czasie eksperymentów, które budziły dodatkowo wielkie emocje i były szeroko komentowane. Niemały udział miały w nim również osobiste przekonania McDougalla.
Dodatkowo mówimy o badaniu tak skomplikowanego procesu jak umieranie. Po dziś dzień, niewiele o nim wiemy i w większości nie mamy pojęcia o zjawiskach zachodzących w naszych ciałach podczas umierania. Wyniki zostały odrzucone przez środowisko medyczne i odesłane w niepamięć. Przez kilka lat było o nim cicho, jednak 11 marca 1907 roku „New York Times” opublikował artykuł na jego temat. Prace MacDougalla zainspirowały potem Laurę Gilpin do napisania wiersza „The Weight of a Soul” („Waga duszy”) a nawet powstania w 2003 roku filmu pt. „21 gramów”. Sam autor eksperymentu z biegiem lat coraz bardziej odchodził od nauki i uciekał w świat poezji, który bardziej docenił go aniżeli medycy. Zmarł w 1920 roku w wieku zaledwie 54 lat.

 

 

 

Marcin Styczeń - 21 gramów

 

A gdyby tak w końcu się odważyć
Podążyć za sercem, chwycić się marzeń
A gdyby tak w końcu porzucić swe piekło
Pójść swoją drogą i poczuć się lekko

 

Dwadzieścia jeden gramów
Tyle ponoć w nas jest duszy
Dwadzieścia jeden gramów
A tak trudno ją poruszyć

 

A gdyby tak w końcu uczuć nie tłumić
Szczerze zapłakać, w radości się zgubić
A gdyby tak znowu być wolnym jak dziecko
Pójść swoją drogą i poczuć się lekko

 

A gdyby tak w końcu pokochać bez granic
Życia się nie bać, sukces mieć za nic
A gdyby tak w końcu dać światu odetchnąć
Pójść swoją drogą i poczuć się lekko

 

Fizyka kwantowa potwierdza, że może istnieć coś takiego jak dusza

Fizyk z University of California, Henry P. Stapp, który pracował w przeszłości z twórcami koncepcji mechaniki kwantowej, oświadczył, że istnienie duszy jest zgodne z prawami fizyki. Stapp wyjaśnił, że definicja duszy to osobowość niezależna od ciała i mózgu, która może przetrwać po śmierci. W opublikowanym opracowaniu “Compatibility of Contemporary Physical Theory With Personality Survival" oświadczył, że przekonanie jakoby istnienie duszy wykluczała nauka jest błędne. Henry Stapp jeszcze w 1970 roku napisał dokument na temat interpretacji kopenhaskiej mechaniki kwantowej, który został uznany w środowisku fizyków, jako bardzo istotny. Załącznik do niego napisał sam Werner Heisenberg, ten od reguły nieoznaczoności. Nie jest to więc byle kto tylko szanowany naukowiec.

Stapp wyjaśnia, że to, co jest uważane za realny świat musi być zdefiniowane inaczej. Jest oczywiście sfera, którą da się opisać pojęciami klasycznej matematyki, ale mamy też inny świat bez determinizmu, czyli tego co powoduje, że można w ogóle wziąć stosować przysłowiowe szkiełko i oko. Stapp zasugerował, że umysł i mózg są ze sobą połączone w bardzo dynamiczny sposób i mogą istnieć razem oraz osobno. Idąc tokiem tego rozumowania można powiedzieć, że fizyczne efekty świadomości są ciągle nierozwiązanym problemem nauki i wymagają pogłębionych badań.

 

http://www.theepochtimes.com/n3/757910-a-physicists-explanation-of-why-the-soul-may-exist/

 

 

 

Fizycy i fizjolodzy udowadniają: Śmierci nie ma!

W Stanach Zjednoczonych opublikowano książkę: „Biocentryzm: życie i świadomość, klucz do zrozumienia prawdziwej natury Wszechświata”. Wiadomość o niej poruszyła internet, ponieważ autor, Robert Lanza zapewnia w niej, że życie nie kończy się wraz ze śmiercią ciała, ale nadal trwa i to wiecznie. Naukowiec zainteresował się fizyką, mechaniką kwantową i astrofizyką, z tej mieszanki narodziła się teoria biocentryzmu, której twórcą został profesor Lanza. Według jego teorii śmierci nie ma, jest tylko złudzeniem, które pojawia się w umysłach ludzi. To złudzenie powstaje dlatego, że człowiek utożsamia się z ciałem. Wie, że prędzej czy później ciało umrze, a wraz z nim umrze i człowiek. Według Lanza, świadomość ludzka nie umiera, ona istnieje poza czasem i przestrzenią. Może być wszędzie, w ludzkim ciele, jak i poza nim. To się dobrze wpisuje w podstawy mechaniki kwantowej, zgodnie z którą pewne cząstki mogą być tu i tam… niektóre nawet w pewnych wydarzeniach mogą mieć kilka opcji rozwoju. Ta wysoce kontrowersyjna teoria Lanza ma swoich zwolenników nie tylko wśród zwykłych śmiertelników, chcących żyć wiecznie, ale i wśród naukowców. To są ci fizycy i astrofizycy, którzy rozważają o równoległych wszechświatach. Multiverse (multi-wszechświat), tak nazywa się naukowa koncepcja, której oni bronią. I zapewniają, że nie istnieją żadne prawa fizyczne, które by uniemożliwiały istnienie równoległych wszechświatów. O tym, że nasz wszechświat nie jest jedyny, świadczą dane, które uzyskano za pomocą teleskopu Plancka. Na ich podstawie naukowcy stworzyli dokładną mapę mikrofalowego promieniowania tła, pozostałego od momentu powstania naszego wszechświata. I zauważyli, że są w nim dziury i rozszerzone szczeliny.

A zatem innych wszechświatów, do których mogłaby w ramach nowej teorii, zwanej biocentryzmem, ulecieć ludzka dusza jest wiele. Ale czy ona istnieje? Czy jest dusza?

 

W istnienie nieśmiertelnej duszy nie ma wątpliwości profesor Stuart Hameroff z University of Arizona. Jeszcze w ubiegłym roku twierdził, że znalazł dowód na to, że ludzka świadomość nie znika po śmierci. Według Hameroffa, ludzki mózg – jest idealnym komputerem kwantowym, dusza lub świadomość – to zaś informacje zgromadzone na poziomie kwantowym. Ona może być przeniesiona po śmierci ciała, ponieważ informacja kwantowa naszej świadomości łączy się z całym wszechświatem i tam istnieje w nieskończoność. Biocentryzm Lanza dowodzi, że ulatuje ona do innego wszechświata i nie różni się od swoich odpowiedników.

 

Sir Roger Penrose – słynny brytyjski fizyk i matematyk z Oxfordu, również znajduje w naszym wszechświecie ślady jego kontaktu z innymi. Wspólnie z Hameroffem pracuje nad kwantową teorią świadomości. Obaj wierzą, że znaleźli nośniki świadomości – elementy, które gromadzą się przez całe ludzkie życie, a po śmierci ciała, dokądś ulatują. Znajdują się one w obrębie neuronów białka mikrotubul, które wcześniej pełniły skromną funkcję wewnątrzkomórkowych kanałów transportowych. Mikrotubule w swojej strukturze najlepiej nadają się na nośniki właściwości kwantowych w mózgu, ponieważ mogą one utrzymywać przez długi czas kwantową świadomość – czyli pracować jako elementy komputera kwantowego.

 

 http://www.kp.ru/daily/26165.3/3051844/

 

 

 

Fizyka wskazuje na istnienie Boga

Profesor Gennadij Szypow jest rosyjskim fizykiem, który rozwiązał problem postawiony przed fizykami przez Alberta Einsteina: opracował mianowicie jednolitą teorię pola. Jest dyrektorem Międzynarodowego Centrum Fizyki Próżni, członkiem Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych i członkiem Międzynarodowej Akademii Biotechnologii. W roku 1993 ukazało się pierwsze wydanie jego monografii "Teoria próżni fizycznej". Drugie wydanie książki uzupełnione i poprawione opublikowało Wydawnictwo Nauka w roku 1997, a w roku 1998 książka wydana została w wersji angielskiej. Amerykański Instytut Biograficzny (American Biographic Institute) w roku 1998 przyznał mu tytuł Człowieka Roku i zaliczył go do grona 500 osób na świecie, które odegrały najważniejszą rolę w dziejach ludzkości w przeciągu ostatnich stuleci oraz przyznał mu na koniec tysiąclecia Medal Honoru (Medal of Honor) jako jednemu z 2000 mieszkańców Ziemi, którzy odznaczyli się czymś niezwykłym dla pożytku świata.

 

W swojej teorii dzielę rzeczywistość na dwa poziomy: świat materii gęstej, o której uczy współczesna nauka - ciała stałe, ciekłe i gazowe oraz cząstki elementarne i różne znane nam pola; następnie świat materii subtelnej - realność, której w starym rozumieniu nie można nazwać materią, gdyż nie posiada energii, ma natomiast różne inne cechy, których nie posiada zwykła, znana nam materia, choćby bardzo szybkie rozprzestrzenianie się, błyskawiczne wręcz. W istocie to też jest materia, ale żeby ją odróżnić od gęstej, nazywamy ją subtelną materią. Posiada ona takie właściwości, że można ją wykorzystywać do sterowania procesami zarówno tworzenia, jak i niszczenia obiektów materialnych. Pojawia się błyskawicznie, istniejąc natychmiast wszędzie. Jeśli zatem chcieć wykorzystać ją jako motor do kierowania procesami, to okazuje się ona do tego idealna. Poprzez tego nosiciela z subtelnej materii można kontrolować każde zdarzenie.

 

Jeden z wiodących autorytetów w kosmologii i astrofizyce, Frank J. Tipler, autor książki "Fizyka nieśmiertelności" na pytanie korespondenta amerykańskiego magazynu popularno-naukowego "Omen": "Co chciał Pan powiedzieć ludziom swoją najnowszą książką?" odpowiedział: "Emmanuel Kant przekonywał, że są trzy fundamentalne pytania metafizyki: czy istnieje Bóg? Czy posiadamy wolną wolę? Czy istnieje życie po śmierci? Ja transformuję te pytania metafizyki na zadania fizyki, rozwiązuję je i odpowiadam na wszystkie trzy: tak, tak, tak. Oto jak można podsumować to, co napisałem w mojej książce..." Czy fizyk rzeczywiście może dziś obwieścić z pozycji naukowca, że Bóg istnieje?

 

Jest wielu fizyków, którzy uważają, że wiemy już prawie wszystko, i że dla Boga nie ma miejsca w tym obrazie świata. Materialiści twierdzą, że wszystko powstaje w sposób przypadkowy, że nie istnieją żadne inne poziomy rzeczywistości. Tymczasem doświadczenie naukowe już w tej chwili wskazuje, że nie ma niczego przypadkowego, a to, co my uważamy za przypadek to tylko nie poznany jeszcze przez nas obszar rzeczywistości. Mnie Bóg wyłonił się zza równań. Teoria próżni fizycznej, którą opracowałem, stwierdza istnienie poziomu Rzeczywistości Wyższej, jeszcze bardziej wysubtelnionej struktury, gdzie praktycznie nie ma materii, nawet subtelnej. To coś jakby plan według którego rodzi się materia zarówno subtelna, jak i gęsta. Materii nie ma, a plan już jest. Na pytanie: kto stworzył ten plan? otrzymujemy odpowiedź, że istnieje Wyższy Umysł, który to wszystko obmyślił i wykonał. On jest Początkiem Wszystkiego. Ponieważ nie ma takich równań, za pomocą których dałoby się Go opisać, oprócz równania typu 0=0, z punktu widzenia tradycyjnej nauki jawi się jako "nic" - na tym poziomie bowiem nie ma niczego, co by było nauce znane: ani materii, ani energii.

A jednak to on właśnie okazuje się być początkiem wszystkiego, co istnieje. Religia nazywa go Stwórcą. Boski Stworzyciel, ktoś, komu pokłon składają wszystkie narody. Na Wschodzie mówi się o Wielkiej Pustce, a my doszliśmy do tego na podstawie rozwijania własnych materialnych teorii. Kiedy teoria się rozwija, osiąga ona w końcu taki poziom, gdy pojawia się w niej to, co można nazwać Stworzycielem. Jednakże teoria nie jest w stanie opisać, kto to jest lub czym on jest. Ona widzi go gdzieś jakby w oddali, ale przybliżyć się do niego nie jest w stanie - metody jej są ograniczone. Potrzebne są inne metody. Potrzebna inna może nauka. My jednak nie będziemy wymyślać nauk, będziemy się po prostu przybliżać tylko do Stwórcy, ale dosięgnąć go się nie da.

(Wywiad został opublikowany we fragmentach w miesięczniku "Czwarty Wymiar" nr 2, 3, 4, 5/2004)