Ciężka praca


Fizyczny znak Bożej pomocy i akceptacji ciężkiej pracy

 

Po nowicjacie Siostra Faustyna, złożyła pierwsze śluby zakonne. Potem nastąpił pięcioletni okres ślubów czasowych. Otrzymywała w tym czasie różne obowiązki w różnych domach zgromadzenia. Często pracowała w kuchni, zajmowała się ogrodem, oba obowiązki wymagały ciężkiej pracy. Nic dziwnego, że taka praca nadszarpnęła jej siły, a nawet zdrowie, które nie było nadzwyczajne. Cierpienia duchowe i początki gruźlicy osłabiają znacznie jej siły, co również jest przyczyną codziennych przykrości i upokorzeń. Z pomocą przychodzi jej sam Chrystus; ilustruje to znakomicie jeden epizod, o którym opowiada sama Faustyna z wielką prostotą i bez jakiejkolwiek intencji ukazania swojej niezwykłości. Było to w okresie nowicjatu, gdy pracująca w kuchni Faustyna stanęła wobec niespodziewanej trudności: nie miała dość siły by podnieść garnki z ziemniakami. Najpierw starała się sprytnie unikać momentu gdy trzeba było odcedzać ziemniaki, ale potem zwierzyła się Bogu i otrzymała zapewnienie pomocy. Następnego dnia, "ufna w słowa Pana", bierze ciężki garnek i bez trudu odlewa wodę i ........................

 

 

Cytat z "Dzienniczka" nr 65


W pewnej chwili w nowicjacie, kiedy mnie Matka Mistrzyni przeznaczyła do kuchni dziecinnej, ogromnie się tym zmartwiłam, bo nie mogłam poradzić garnków, bo były ogromnie duże. Najtrudniej mi było odlewać kartofle, czasami mi się połowę wysypało. Kiedy powiedziałam o tym Matce Mistrzyni, odpowiedziała mi, że się pomału przyzwyczaję i nabiorę wprawy. Jednak trudność ta nie ustępowała, ponieważ siły moje zmniejszały się z dniem każdym i wskutek braku sił odsuwałam się, kiedy przychodziło odlewanie kartofli. Jednak siostry to zauważyły, że stronię od tej pracy, i ogromnie się dziwiły; nie wiedziały o tym, że nie mogłam pomóc mimo wytężenia całej gorliwości i nieliczenia się z sobą. W południe przy rachunku sumienia skarżyłam się Bogu na brak sił. - Wtem usłyszałam w duszy te słowa:

 

Od dziś będzie ci to przychodziło z wielką łatwością. Wzmocnię twoje siły.

 

Wieczorem, kiedy przychodzi czas odlewania kartofli, spieszę pierwsza, ufna w słowa Pana. Z całą swobodą biorę garnek i całkiem dobrze odlałam. Ale kiedy zdjęłam pokrywę, żeby kartofle odparowały, ujrzałam w garnku zamiast kartofli całe pęki czerwonych róż, tak pięknych, że trudno o nich napisać. Nigdy jeszcze takich nie widziałam. Zdziwiło mnie to bardzo, nie rozumiejąc ich znaczenia - ale w tej chwili usłyszałam głos w duszy:

 

Taką ciężką twoją pracę zamieniam na bukiety najpiękniejszych kwiatów,

a woń ich wznosi się do tronu Mojego.

 

Od tej chwili nie tylko starałam się w swoim tygodniu, który miałam  wyznaczony, gotowania, odlewać te kartofle, ale starałam się w tygodniu innych sióstr wyręczać je w tej pracy. Ale nie tylko w tej pracy, ale w każdej ciężkiej pracy starałam się pierwsza przyjść z pomocą, ponieważ doświadczyłam, jak to się bardzo Bogu podoba. O skarbie niewyczerpany czystości intencji, która wszystkie czynności nasze czynisz doskonałymi i tak bardzo miłymi Bogu.