Anioły


Anioły

 

"Wtem ujrzałam przy sobie jednego z siedmiu duchów, tak jak dawniej rozpromienionego, w postaci świetlanej; stale go widziałam przy sobie."

 

"Dziękowałam Bogu za Jego dobroć, że nam daje aniołów za towarzyszy. Ach, jak mało się nad tym ludzie zastanawiają, że zawsze mają przy sobie takiego gościa i zarazem świadka wszystkiego. Grzesznicy, pamiętajcie, że macie świadka czynów swoich." - św. s.Faustyna Kowalska - Dzienniczek nr 630.

 

 

„Aniołowie, gdyby zazdrościć mogli, to by nam dwóch rzeczy zazdrościli:

pierwszej - to jest przyjmowania Komunii świętej,

a drugiej - to jest cierpienia” (Dz. 1804).

 

 

 

"29. [IX]. W dzień św. Michała Archanioła, widziałam tego Wodza przy sobie, który mi powiedział te słowa: - Zlecił mi Pan, abym miał o tobie szczególne staranie. Wiedz, że jesteś nienawidzona przez zło, ale nie lękaj się. - Któż jako Bóg! ? I znikł. Jednak czuję jego obecność i pomoc" (Dz.706).

 

 

"Jak tylko się położyłam, zaraz zasnęłam. Jednak koło godziny jedenastej szatan szarpnął moim łóżkiem; zbudziłam się natychmiast i spokojnie zaczęłam się modlić do swego Anioła Stróża.

 

Wtem ujrzałam dusze czyśćcowe pokutujące: postać ich była jako cień, a pomiędzy nimi widziałam wiele szatanów; jeden starał się mnie dokuczyć, rzucał się w postaci kota na moje łóżko i na stopy, a był tak ciężki, jakoby parę pudów.

 

Modliłam się cały ten czas na różańcu; nad ranem ustąpiły owe postacie i mogłam zasnąć.

 

Rano, kiedy przyszłam do kaplicy - usłyszałam głos w duszy: Jesteś złączona ze Mną i nie lękaj się niczego, ale wiedz o tym, dziecię Moje, że szatan cię nienawidzi; chociaż on każdej duszy nienawidzi, ale szczególnie nienawiścią pała do ciebie, dlatego że wiele dusz wyrwałaś spod jego panowania" (Dz. 412).

 

 

"Widząc ich straszną nienawiść do mnie, wtem prosiłam Anioła Stróża o pomoc. -

I w jednej chwili stanęła jasna i promienna postać Anioła Stróża, który mi rzekł:

Nie lękaj się, oblubienico Pana mojego, duchy te nie uczynią ci nic złego bez pozwolenia Jego.

Natychmiast znikły złe duchy, a wierny Anioł Stróż towarzyszył mi w sposób widzialny do samego domu. Spojrzenie jego skromne i spokojne, a z czoła tryskał promień ognia. O Jezu, pragnęłabym trudzić się i męczyć, i cierpieć przez całe życie za tę jedną chwilę, w której widziałam chwałę Twoją, Panie, i pożytek dusz" (Dz. 419).

 

 

"Bo swoim aniołom dał rozkaz o tobie, aby cię strzegli na wszystkich twych drogach. Na rękach będą cię nosili, abyś nie uraził swej stopy o kamień. Będziesz stąpał po wężach i żmijach, a lwa i smoka będziesz mógł podeptać" (Ps 91, 11-12).

 

 

Anioł dodaje otuchy prorokowi Eliaszowi, który pogrążony w rozpaczy, położywszy się pod drzewem jałowca, jęknął: "Wielki już czas, o Jahwe! Odbierz mi życie, bo nie jestem lepszy od moich przodków! Po czym położył się tam i zasnął. A oto anioł, trącając go, powiedział mu: Wstań, jedz. Eliasz spojrzał, a oto przy jego głowie podpłomyk i dzban z wodą. Więc podniósłszy się zjadł i wypił, i znowu się położył. Powtórnie anioł Jahwe wrócił i trącając go, powiedział: Wstań, jedz, bo przed tobą długa droga! Powstawszy zatem, zjadł i wypił. Następnie mocą tego pożywienia szedł czterdzieści dni i czterdzieści nocy aż do Bożej góry" (1 Krl 19,4-8).

 

 

"Jakub zaś wyruszył z Beer-Szeby i udał się do Haranu. (28:11) A gdy przybył na pewne miejsce, zatrzymał się tam na noc, gdyż słońce zaszło, i wziął jeden kamień z tego miejsca, podłożył go sobie pod głowę i zasnął na tym miejscu. (28:12) I śniło mu się, że była ustawiona na ziemi drabina, której szczyt sięgał nieba, po niej zaś wstępowali i zstępowali aniołowie Boży. (28:13) A Pan stał nad nią i mówił: Jam jest Pan, Bóg Abrahama, ojca twego, i Bóg Izaaka! Ziemię, na której leżysz, dam tobie i potomstwu twojemu" (Rdz. 28, 10-13).

 

 

 

Kiedy Abraham powierzał swemu słudze Eliezerowi delikatną misję, by w Haranie, mieście jego przodków, znalazł żonę dla jego syna Izaaka, zalecił mu ufność w opiekę anioła stróża: "Jahwe, któremu służę, pośle z tobą swego anioła i sprawi, że zamiar twój powiedzie ci się, że weźmiesz żonę dla mego syna z rodziny mojej, z rodu mojego ojca" (Rdz 24,40). Podobna wiara ożywiała ojca Tobiasza, gdy po jego odejściu tymi słowy pocieszał swoją żonę: "Nie martw się! Nasze dziecko pójdzie w drogę zdrowe i zdrowe powróci do nas, a oczy twoje zobaczą ten dzień, w którym on zdrów przyjdzie do ciebie. Nie martw się i nie lękaj o niego, siostro. Towarzyszy mu bowiem dobry anioł, więc będzie miał szczęśliwą podróż i wróci zdrowy" (Tb 5,21-22). Aby ocalić swoich podopiecznych, aniołowie nie cofają się przed bardziej energiczną ingerencją. I tak gdy Lot i rodzina wahali się, czy mają opuścić Sodomę zagrożoną deszczem siarki i ognia, dwaj mężowie "chwycili go, jego żonę i dwie córki za ręce - Jahwe bowiem litował się nad nimi - i wyciągnęli ich, i wyprowadzili poza miasto" ( Rdz 19,16). Anioł zamknął paszczę lwów w jaskini, do której król Dariusz kazał wrzucić proroka Daniela: "Mój Bóg posłał swego anioła i on zamknął paszczę lwom: nie wyrządziły mi one krzywdy, ponieważ On uznał mnie za niewinnego" (Dn 6,23). Aniołowie okazali podobną moc nad siłami natury, kiedy ochronili przed niechybną śmiercią trzech młodzieńców żydowskich, których król Nabuchodonozor kazał wrzucić do rozpalonego pieca z tego powodu, że odmówili pokłonu złotemu posągowi. Szadrak, Meszak i Abed-Nego zostali związani w swych ubraniach przez oprawców i wrzuceni do ognistego pieca, który rozpalono siedemkroć więcej, niż zwyczajnie go rozpalano. Tymczasem trzej młodzieńcy, którzy całkowicie zaufali Bogu, chodzili wśród płomieni nie tknięci przez nie, podczas gdy słudzy królewscy nie ustawali w rozpalaniu pieca naftą, smołą, pakułami i chrustem. Płomień wzbijał się czterdzieści dziewięć łokci wysoko ponad piec i popalił tych Chaldejczyków, którzy znajdowali się obok niego: "Jednak anioł Pański zstąpił do pieca wraz z Azariaszem i jego towarzyszami i usunął płomień ognia z pieca, sprowadzając do środka pieca jakby orzeźwiający powiew wiatru, tak że ogień nie dosięgnął ich wcale, nie sprawił im bólu ani nie wyrządził krzywdy" (Dn 3,49-50).